|
|
Novelette wprowadza estetyczną jakość, która długo, bo ponad 20 lat, nie była obecna w partyturach Lutosławskiego, a która być może jawniej, lecz wcale nie silniej niż tu zabrzmi w trzeciej części Koncertu podwójnego na obój, harfę i orkiestrę kameralną, następnej po Novelette kompozycji orkiestrowej. Jest to brzmieniowa estetyka rodem z neoklasycyzmu, najbardziej wyraziście dająca o sobie znać w Zdarzeniu pierwszym. Kompozytor wprawdzie nigdy tych intencji nie potwierdził (przeciwnie - zaprzeczał im), ale nastrój swoistej dźwiękowej frywolności, nieomal tanecznej pogody, "ptasie" (raczej nie messiaenowskie) motywy klarnetu, groteskowa partia klarnetu basowego na końcu tej części, gatunek muzycznego humoru i nastroje scherzowo-pastoralne rodzą tu skojarzenia z francuskim neoklasycyzmem barwionym sensualizmem koloru. Skojarzenie to wynika przede wszystkim z typu instrumentacji, ale także z kształtu motywów melodycznych, zazwyczaj półtonowo-trytonowych, wywodzących się (co brzmi w tym kontekście paradoksalnie, bo przecież system dodekafoniczny generalnie daleki był od idei neoklasycyzmu) z dwunastodźwiękowej serii. To w tym właśnie utworze dobór interwałów, z których Lutosławski konstruuje wielodźwięki, a więc kształt harmoniczny kompozycji, coraz częściej przebłyskuje (czysto zewnętrznymi, całkowicie asystemowymi) powierzchownymi skojarzeniami z systemem dur-moll. Nagabywany w tej sprawie Lutosławski zwykł twierdzić, że tego typu skojarzenia rodzą się u słuchaczy, którzy nie potrafią wyzwolić się od cech harmoniki funkcyjnej, całkowicie mu obcych i w odbiorze jego muzyki przezeń całkowicie niezamierzonych. Warto jednakże ten moment wziąć pod uwagę i – w perspektywie tego, co zdarzyło się w twórczości Lutosławskiego w latach 80., z Partitą, III i IV Symfonią, Koncertem fortepianowym i cyklem orkiestrowych pieśni sopranowych Chantefleurs et chantefables na czele – odnotować sposób, w jaki i ta twórczość ostatniego klasyka modernizmu zareagowała na estetyczny wstrząs postmodernistyczny.
|