|
|
Lecz właśnie te momenty, kiedy Szeptycki przekraczał granicę i zajmował pozycję jednej ze stron, były mrocznymi momentami w jego życiu polityczno-religijnym. Nadnarodowościowe myślenie i wiara chrześcijańska nie zawsze jednak chroniły go przed ciężkimi błędami. Szeptycki nie pozwalał politykom wtrącać się do spraw Cerkwi – nie uważając siebie za polityka. Ale, niestety, ku szkodzie swej Cerkwi, nie zawsze trzymał się tej zasady. Dla niego, szlacheckiego konserwatysty, w czasach wojennych i powojennych wróg zawsze był “z lewa”, co pobudzało go do zgody na koalicje, mające ciężkie skutki. W 1918 roku poparł on reakcyjny reżym Skoropadskiego, wprowadzony przez niemiecko-austriackie kręgi wojskowe na Ukrainie Naddnieprzańskiej, ponieważ wydawało mu się, że jest to wielce obiecujący początek budowania niepodległości Ukrainy. Nie rozpoznał tego, że reżym ten nie znajdował poparcia wśród ludności. W latach trzydziestych on często wypowiadał się na temat politycznych wydarzeń na “dalekim Zachodzie”, ale niepokoił go nie nazizm w Niemczech, ale ten fakt, że antyfaszystowskie siły jednoczą się z komunistami. Reżym Hitlerowski uważał za mniejsze zło. Można to zroumieć, ponieważ Niemcy były daleko w porównaniu z Radziecką Ukrainą, gdzie reżym Stalinowski wymordował miliony włościan w klęsce głodowej o niewidzianej skali i unicestwił całe pokolenie ukraińskiej inteligencji – co nie wywarło żadnego wrażenia na lewicowych sympatykach Związku Radzieckiego na Zachodzie. Gdy Niemcy w czerwcu 1941 roku okupowali Wschodnią Galicję, zajętą przez wojska radzieckie w 1939 roku, wszyscy Ukraińcy mogli na własne oczy przekonać się o prawdziwej istocie reżymu faszystowskiego.
|