|
|
AML: Rozumiem, że chodzi o fenomen Medziugorja, i że istnieją zarzuty przeciwko tutejszym objawieniom. Rozumiem, że na przykład zadawane są takie pytania: wielość objawień, fakt, że są one przewidywalne w jakiś sposób, wiadomo jakiego dnia. Rozumiem, że istnieje sprzeciw. Ja osobiście nie mam wielu domysłów o tym czego Maryja powinna, a czego nie powinna uczynić. Raczej staram się akceptować rzeczy nawet, jeśli to nie pokrywa się z moim myśleniem. Rozumiem jednak, że stawiane są pytania i wierzę, że na podstawie tego co mogłem zobaczyć w Medziugorju są tu rzeczy ważne, ale są i złe. Wierzę, że istnieje to co jest podstawą, ale jedno jest bardziej pozytywne, a drugie bardziej negatywne. W Lourdes mocne wrażenie zostawiła świadectwo Bernadetty powiedziałbym w 100% czyste. Wydaje mi się że wokół centralnego wydarzenia skupiły się pasożyty. Rozumiem, że zadawane są pytania. Informowany jestem również o pytaniach, które stawiają przeciwnicy Medziugorja. Trzeba ich wysłuchać, dlatego też przeczytałem książkę Jachima Boufleta od początku do końca. Napisana została tonem polemicznym, który nie wydaje mi się być stosowny, są tu owe wątpliwości, które pewnego dnia powinny otrzymać jasną i historycznie ugruntowaną odpowiedź. Przyjmuję te wątpliwości, ale pragnę pozostać otwarty na wydarzenia medziugorskie. Znam moich przyjaciół biskupów, którzy mówią: “Uważaj, jeżeli jesteśmy otwarci na wydarzenia medziugorskie możemy poprzeć coś, co być może nie jest wiarygodne.” Istnieje ryzyko. Ale ja mówię o innym ryzyku; “Tak samo jest możliwe, że Niebo przemawia do ludzi w tym miejscu i ja nie chcę ryzykować abym zamknął się na tę łaskę.” Istnieją dwa ryzyka: ryzyko, że zostaniemy w Medziugorju oszukani i ryzyko, że przejdziemy obok daru łaski.
|