|
|
Nie mogłam spać ostatniej nocy, miałam klasyczne wojenne koszmary, strzały, ucieczka, strach, budziłam się zlana potem. Powidoki. Przedwczoraj przez Jenin przejechała kolumna cywilnych samochodów, mężczyźni siedzieli na zewnątrz opuszczonych okien i oddawali strzały w powietrze. Nabeel powiedział - to jest to, co Palestyńczycy robią najlepiej - strzelają w powietrze. I powędrowaliśmy powoli dalej, do cukierni, na herbatę Lipton i pyszne ciasteczka. W Gazie zginęło trzech żolnierzy, Izraelczycy zabili na deser czworo dzieci. Dziś Juliano naprawdę się wściekł. Na warsztaty przyszło tylko dwóch Bad Boys. Dość tego, powiedział. Nie będziesz prowadziła warsztatów dla dwóch idiotów. Będę, powiedziałam. Nie widzę przyczyny, dla której miałabym ich nie prowadzić. Zabrałam chłopaków i poszliśmy do teatru, a za nami poszli amerykańscy dziennikarze. Czułam się jak zwierzę na wybiegu w zoo. Lama, albo coś w tym stylu. Na szczęście Juliano w porę ich zabrał. Dziś przyjechał ze Szwecji Jonatan Stanczak, który wraz z Juliano otworzył teatr, przyjechał też Martin z Cambridge prowadzić warsztaty fotograficzne. Małe mieszkanko, w którym mieszkałam sama przez ostatni tydzień nagle się zapełniło. Czy po to przyjeżdżają to ludzie z całego świata, profesjonaliści, żeby marnować czas dla bandy upośledzonych durniów? Czy ja, mając pięćdziesiąt lat muszę wrzeszczeć na jakiegoś półgłówka? Ten teatr to jakaś pomyłka, to największa pomyłka mojego życia, Juliano ryczał. Wygląda na to, że teatr musi trochę zmienić strategię. Te dzieciaki muszą CHCIEĆ za wszelką cenę być częścią teatru, narazie jedynie spędzają tam czas. Jak wszystko i wszyscy w Palestynie, są nastawione na przetrwanie, na to że ktoś przyjedzie i coś im da, że UNRWA da mąkę a aktywiści trochę rozrywki. Więc przykręcam śrubę. Po poludniu były oficjalne przeprosiny Yassina. Męczę Bad Boys zadając wielokrotnie to samo pytanie. Proszę, żeby nie pokazywali mi obrazków, żeby nie odgrywali scenek, nie rytualizowali sytuacji. 8.04.2008 Wsiąkam, tracę horyzont. Mam wrażenie, że jestem w klatce. Wszystko co się dzieje, uwewnętrzniam, zamykam, zasysam. Czasem mam momenty wynurzenia, ale rzadko. I co dziwne te momenty wynurzenia zdarzają się tu na scenie teatru. Zazwyczaj trzeba gdzieś wyjść, gdzieś dojść, uzyskać fizyczny dystans wobec miejsca, w którym się zazwyczaj przebywa. Tu wszystko działa odwrotnie.
|